wtorek, 11 sierpnia 2015

5. swim or melts.

Czasem się zastanawiam czy ja jeszcze w tym życiu pływam czy już się utopiłam. Zwykle w motywacji jest takie wielkie bum na początku "same ręce rwą się do działania" a później te chęci spadają ilość motywacji maleje i maleje aż w końcu znika i znów pokazuje się ta szara rzeczywistość, najpierw jest takie łał szał miliony pomysłów masa sił i chęci, a później jedno niepowodzenie później seria kolejnych i kolejnych już się wszystkiego wręcz odechciewa chce się to rzucić i płakać aż tu nagle jednak przyglądasz się temu wszystkiemu próbujesz ten ostatni raz obiecując że jak nie to rzucasz wszystko i nagle wreszcie coś idzie tak, widzisz tego efekty wtedy ni stąd ni zowąd i motywacja i siły powracają i ze zdwojonymi siłami walczysz do następnej porażki. Tak wyglądał mój dzisiejszy dzień z Corelem, od załamania do odrobiny nadziei. Zachęcam do przeglądania, oceniania i komentowania. ; ) paiti.













Brak komentarzy:

Prześlij komentarz